| ..::Archiwum: ..::So white |
|
|
..::So whiteCzystość objawiała się bielą ścian, pościeli, zasłonek. Przytłaczająca i jednocześnie oślepiająca biel, potęgująca chłód rąk i siność ust. Czyste i zimne, pachnące drażniącym chlorem wnętrze, bez duszy, choć z duszami mające tak wiele wspólnego, bo niejedna z nich przeniknęła te ściany, ulatując w inny wymiar. Wnętrze, które daje i odbiera nadzieję, o czym zwiastuje cisza, którą przerywa stukot obcasów, odbijający się głośnym i pustym echem. Gładkie, wylizane ściany, pozbawione szczelin i zadrapań, bez jednej najmniejszej skazy, wprawiały w rozpacz oczy poszukujące jakiejś odmiany, punktu zaczepienia, na który można by spojrzeć w momencie tęsknoty za nieznanym. Już szykują lokatora, czeka pod drzwiami w pokrowcu z pościeli. Kim będzie, jakie wniesie ze sobą tajemnice? Już ściany pokoju drżą lekko z wrażenia na myśl o ciepłych 36,6 C, o cudzych myślach szepczących jak duszki po kątach, dręczących jak zgryźliwe strzygi. Czy przyzwyczają się do siebie: on, zimny i biały, ono, słabe i wymyte. Jak im będzie ze sobą. Ten pokój jest taki przerażająco biały. Gdyby nie ciemne kontury przedmiotów, niczego nie dałoby się w nim odróżnić. Wielka rozbudowana pustka, w której trudno doszukać się oznak życia... Nienawidzę szpitali... ..::Darklady666 2005-08-12 20:02:37 skomentuj ::Swój ślad zostawiło (33) dusz:: ![]() |